
Dolina umarłych recenzja
Jedna zła decyzja, niepozorna wycieczka w góry i nagle zaczyna się koszmar. Bezlitosna zima, opuszczona wiosna, ktoś czai się w cieniu, a ucieczka nie wchodzi w grę. Tess Gerritsen Dolina umarłych – thriller, który wciąga w wir zdarzeń i nie daje chwili wytchnienia. Czy odważysz się wejść do Królestwa Bożego?
Moje pierwsze spotkanie z Tess Gerritsen – bardzo, bardzo udane. Jest to thriller medyczny, gatunek, który w ostatnich latach cieszy się dużą popularnością. Powiem Wam szczerze, że ja nie do końca jestem targetem tego gatunku, bo trochę ciężko mi się czyta opisy medycznych procedur. Wiecie, igły, skalpele to tak nie do końca moje klimaty. Niemniej zaryzykowałam, sięgnęłam po książkę z tego gatunku i nie żałuję, ponieważ bawiłam się przednio.
Kilka słów o autorce. Tess Gerritsen z wykształcenia jest lekarką, co z pewnością niezwykle ułatwiło jej pisanie scen medycznych i sprawiło, że wszystko jest bardzo spójne i trzyma się kupy. Nie jest to pokraczny research laika, do którego można się przyczepić, a czuć, że autorka naprawdę zna się na rzeczy.
Tess zaczynała swoją literacką przygodę od pisania romansów, ale to dopiero seria medycznych thrillerów przyniosła jej prawdziwą sławę w branży. Gerritsen stworzyła na potrzeby tej serii dwie bohaterki – policjantkę Jane Rizzoli i współpracującą z nią lekarkę Maurę Isles. Maura Isles Jane Rizzoli stały się kultowym duetem.
Co ciekawe, wielkim fanem autorki jest sam Stephen King, który w jednym z wywiadów stwierdził, że w jego domu czyta się każdą książkę Tess. Na okładce mamy też polecenie Harlana Cobena, mianowicie: „W tym gatunku nie ma nikogo lepszego”. Także są to świetne rekomendacje.

Thriller medyczny – kwintesencja Tess Gerritsen
Opis okładkowy:
„Coś przerażającego wydarzyło się w wiosce Królestwo Boże, w przysypanej śniegiem dolinie w stanie Wyoming. Maura Isles, jadąca ze znajomymi na konferencję patologów, zastaje tam dwanaście identycznych domostw z nietkniętymi posiłkami na stołach. I ani jednego człowieka.
Kilka dni później zostaje odnaleziony samochód ze spalonymi ciałami. Policja uważa, że są wśród nich szczątki Maury Isles. Ale detektyw Jane Rizzoli nie wierzy w śmierć przyjaciółki i rozpoczyna własne śledztwo. Czy zniknięcie Maury ma związek z serią zbrodni popełnionych wcześniej w tej samej okolicy?”.
W opisie mamy troszkę nieścisłości. Nie do końca tak było, ale zakładam, że wydawnictwo specjalnie skondensowało tę treść, aby była jak najciekawsza w krótkiej formie, jaką jest właśnie opis okładkowy.
Nasz główna bohaterka, Maura, przyjeżdża na konferencję patologów do Wyoming, gdzie spotyka swojego dawnego znajomego ze studiów Douga. Ten proponuje jej krótką wycieczkę w góry z jego córką i znajomymi. Ma być miło, przyjemnie, relaksująco. Maura chce oderwać swoje myśli od pewnego mężczyzny, Daniela, z którym wiąże ją skomplikowany związek, bo który, co ciekawe, jest księdzem. Także mamy tu taki lekko kontrowersyjny wątek w tle. Na pierwszy plan wysuwa się jednak owa wycieczka.
Bardzo lubię książki, których akcja rozgrywa się w Stanach, tudzież innych krajach, niekoniecznie w Polsce. Bardzo rzadko sięgam po książki z fabułą usytuowaną w naszym kraju, a to dlatego, że książka jest dla mnie podróżą. Chcę, żeby mnie zabrała w nieznane rejony, pokazała mi kawałek świata, inne kultury i zwyczaje. Oderwała mnie od tej naszej polskiej codzienności. To trochę jak z filmem, wolę hollywoodzkie produkcje, niż Karolaka 😉

Dolina umarłych thriller, w którym niewinna wycieczka zamienia się w horror!
Mamy pięć osób, które uczestniczą w na pozór niewinnej wycieczce. I tutaj jest fantastyczne przejście od takiego weekendowego vibe’u, miłej atmosfery do narastającej nerwówki, kiedy nasza wycieczkowa ekipa utknęła na pewnej zaśnieżonej drodze. Samochód wpadł w poślizg, zsunął się, wokół mamy totalnie zimowe warunki, nie ma też zasięgu, dlatego nasza ekipa rusza po pomoc pieszo i dociera do opuszczonej wioski Królestwo Boże.
Z jednej strony obydwa wątki są dość sztampowe – wypadek samochodowy i utknięcie w śniegu, wiadomo, bardzo dobrze buduje się na tym napięcie. Opuszczona miejscowość, z której wszyscy mieszkańcy zniknęli, to też nie jest nowość, ale nie oszukujmy się, napisano już o wszystkim. Nie sposób znaleźć motywu czy sytuacji, którego literatura nie poruszyła. Sztuką się przedstawiać dany motyw w swój własny, niepowtarzalny sposób, połączyć motywy, sytuacje, stworzyć świat przedstawiony, bohaterów i całą kompozycję książki na własną modłę i Gerritsen bardzo dobrze tym wszystkim żongluje.
Ten thriller medyczny jest przede wszystkim bardzo wciągający, z rodzaju tych do połknięcia. Ja osobiście lubię połączenie motywu zimy i motywu przetrwania. Taki survival się bardzo dobrze czyta. Zima to w wielu kwestiach naturalna przeszkoda, wysoki śnieg, duży mróz, brak możliwości przemieszczania się to bardzo zdawałoby się proste, a jednak skuteczne przeszkody fabularne, którymi można zasypać bohaterów i spoglądać z boku, jak sobie z nimi radzą. A przeważnie radzą sobie z nimi średnio.
Nie inaczej jest tutaj, przy jednej z prób wydostania się z impasu jeden z bohaterów, Arlo, zostaje ciężko ranny. Samochód, który nasi bohaterowie próbują wydostać z zaspy, przygniata mu nogę. Przechodzimy tu w dość makabryczne opisy i dramatyczne próby ratowania mu życia. Oczywiście ze względu na sytuację, środki są ograniczone, nie ma w pobliżu szpitala, a konieczna wydaje się amputacja. I tutaj wchodzą nam elementy typowe dla thrillera medycznego, czyli zabieg w takich całkowicie surowych warunkach.
W cieniu opuszczonej wioski…
Kolejny motyw, jaki tu wykorzystała Tess, a który bardzo dobrze się czyta, to motyw opuszczonej miejscowości, wioski Królestwo Boże, który jest naprawdę creepy i niezwykle ciekawy. Czytelnik jest zaintrygowany i bardzo chce się dowiedzieć, co tam się wydarzyło. Mamy dwanaście porzuconych domostw, niedokończone obiady na stołach, żadnych śladów pakowania czy przeprowadzki – wręcz przeciwnie, wioska wygląda na opuszczoną nagle. Czytelnik od razu ma skojarzenia z tytułem powieści, mianowicie – dolina umarłych.
I nagle nasi bohaterowie wyczuwają czyjąś obecność, są ślady na śniegu, ktoś ich obserwuje. Potem, znika jedna z osób. Więcej nie zdradzę.
Nie będę streszczać całej fabuły. Dodam jedynie, że mamy tutaj jeszcze drugą perspektywę – poszukiwania. Policja znajduje samochód ze spalonymi ciałami, przyjmując za pewnik, że jest to nasza zaginiona bohaterka i towarzyszące jej osoby. Przyjaciółka Maury, detektyw Jane Rizzoli, odrzuca tę wersję i wraz ze wspomnianym wcześniej księdzem Danielem rozpoczynają prywatne śledztwo.
Czyli mamy sporo plusów. Bardzo dobre połączenie ciekawych motywów, bardzo płynna narracja, książka czyta się sama, znakomicie zbudowane napięcie. Jakie są minusy? Był moment w tej książce, kiedy poczułam lekkie rozczarowanie, że akcja trochę wyhamowała. Mamy akcję z samochodem, z ranną osobą, potem dramatyczne próby ratowania mu życia, ciągłe próby wydostania się z tego miejsca, walka o przetrwanie w związku z ostrą zimą wokół, takie poczucie, że to miejsce ich osaczyło, jakby nie pozwalało im się stamtąd wydostać, każda próba kończyła się niepowodzeniem. I nagle jest taki moment w tej książce, że to napięcie trochę spada, uważam, że o jest jej największy minus – mianowicie, Tess nie utrzymała tego poziomu napięcia do samego końca.
Kulminacja fabuły jest w odpowiednim momencie, natomiast kulminacja napięcia jest za wcześnie, to się nie zgrywa według mnie i to jest jedyny minus, jaki zapamiętałam, jeśli chodzi o książkę „Dolina umarłych” Tess Gerritsen. Nie jestem świeżo po lekturze, ponieważ czytałam ją już jakiś czas temu, ale dokładnie pamiętam właśnie, że to minie zagrało.
Jest to jednakże niuans, biorąc pod uwagę całokształt tej powieści. Zima, izolacja, tajemnica – książka zabiera w podróż, która trzyma w napięciu i nie daje się odłożyć. Jest napisana świetnie, bardzo dobry relaks na kilka wieczorów, polecam. Sama chętnie sięgnę po kolejne książki Tess Gerritsen.

Dolina umarłych – recenzja wideo!
Gorąco zapraszam na naszego youtuba i oglądniecie filmu jaki przygotowałam o tej książce.
Recenzje książek – chcesz więcej?
Daj znać w komentarzu czy czytałeś książki Tess Gerritsen i którą z nich najbardziej lubisz?
Zaglądnij też do recenzji innych książek, jakie dla Was przygotowałam.
Będzie mi miło, gdy zaobserwujesz mojego instagrama!


Brak komentarzy